Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bez człowieka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bez człowieka. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 20 lutego 2025

KROGULEC – piękny, bezwzględny MORDERCA.

 


Efektowny ptak drapieżny, znany też jako jastrząb wróblarz (Accipiter nisus). Skąd taka nazwa?

90 % jego pożywienia stanowią drobne ptaki(!!!): wróble, mazurki, sikorki, szpaki, skowronki, trznadle, zięby, dzwońce. Czyli te gatunki, których znikanie zwyczajowo przypisuje się wolnożyjącym, lub po prostu wychodzącym kotom domowym. Krogulec zabija ich znacznie więcej niż nasz domowy mruczek, ale z niewiadomych przyczyn, te dane nie pojawiają się w artykułach popularnych serwisów opisujących zjawiska przyrodnicze. 

Może niepoprawnym politycznie jest smutna prawda, że ptak zabija ptaka?... 😉Tak samo jak nie pisze się raczej o terytorialnych łabędziach, które likwidują osobniki własnego gatunku, jakie odwiedziły ich teren. Ba, zdarza się tym anielsko wyglądającym stworzeniom, zaatakować człowieka!  😱Wróćmy jednak do krogulca. 

 


Główne cechy odróżniające samca od samicy, to oczy. Ona ma żółte, on pomarańczowe. Różnią też ich piórka na piersi – jej są szare, jego rdzawe.

Miejsce akcji: Ogród w starej, stołecznej dzielnicy Żoliborz. 

Kiedy ujrzałam jak mały ptaszek przycupnął na kracie zupełnie na zauważając siedzącej na parapecie kotki Kolegi, byłam trochę zdziwiona. Zwłaszcza, że siedział do nas tyłem i wcale nie interesował się tym, co dzieje się we wnętrzu domu. 



Dopiero gwałtowne ruchy kotki, wyrwały go ze stuporu. Odleciał błyskawicznie nie pozwalając mi nawet określić jego gatunku. 

Tymczasem kotka wciąż tkwiła przy szybie z głową zadartą do góry. Jakie było moje zdziwienie, gdy zamiast pierzastego maleństwa, ujrzałam  przyczepionego do gałęzi drapieżnika. 

Obserwowałam go wiele minut. Siedział niemal bez ruchu, więc kotka szybciej straciła zainteresowanie. Od czasu do czasu kręcił głową, wlepiając we mnie swe pomarańczowe oczy. Z pewnością nie był zadowolony, że kotka zupełnie niechcący spłoszyła jego ofiarę. Krogulce mają okrutne zwyczaje związane z polowaniem. Często czają się przy karmnikach i tam mogą jak w sklepie wybierać swój posiłek. Z premedytacją też naganiają swoje ofiary na szyby, o które małe ptaszki się rozbijają, lub zwyczajnie brakuje im drogi ucieczki…

Samce są mniejsze, zatem polują na odpowiednio mniejsze ptaki, ale samicom zdarza się upolować gołębia i kuropatwę. W Polsce krogulec występuje cały rok, żeruje w ciągu dnia.

czwartek, 29 lutego 2024

Zimowe spotkania z ptakami: dzikie gęsi i czapla biała

Praktycznie od miesiąca mamy łagodne przedwiośnie z godowym świergotem ptaków, ale w styczniu Polska przyroda drzemała jeszcze pod szronem i śniegiem...  

6 stycznia

Nad ranem ziemię pokryła cieniutka warstwa śniegu, a przez chmury przeświecały blado-żółte promienie słońca. Mimo masy zaległych obowiązków (cóż, że święto!) postanowiłam choć na chwilę wyjść z domu. Miała być sesja małej laleczki hand-made, którą niedawno otrzymałam w prezencie, a skończyło się na niespodziewanym spotkaniu po raz pierwszy o tej porze roku - kilku kluczy dzikich gęsi obok mojego osiedla. Osłupiałam, słysząc klangor, ale nie zastanawiając się wiele, sięgnęłam do torby po aparat... Oto dowód, że nie doznałam halucynacji.   






27 stycznia 

Niespodziewane spotkanie z CZAPLĄ BIAŁĄ (ptakiem objętym w Polsce ochroną gatunkową ścisłą). Akurat robiłam zdjęcie malowniczego kanałku, służącego jako punkt czerpania wody, gdy coś bardzo głośno zaszeleściło wśród drzew. Przez chwilę bałam się, że zwierzę zniknie w zaroślach widząc człowieka, ale nie - czapla wzniosła się ponad korony i przeleciała wysoko nad moją głową.





piątek, 30 lipca 2021

Darmowe piękno na wyciągniecie dłoni z obiektywem - lub po prostu: Wielkie Żarcie ;-)

Ta barwna sesja powstała przypadkowo. I oby takich miłych przypadków spotykało mnie więcej 😊 Otóż miałam pójść do lasu, ale w ostatniej chwili zmieniłam plany. Odkąd developerska gospodarka rabunkowa z siłą powodzi pochłania nasze zielone obrzeża i ostatnie wolne skrawki, po lesie w chwilach wolnych od pracy, wędruje coraz więcej przyjezdnych pracowników budowlanych. Jednym patrzy zwyczajnie oczu, ale są też tacy, z którymi wolę nie spotykać się sam na sam, zwłaszcza mając w ręku aparat…


Polowiec szachownica (Agapetes galathea) występuje na leśnych polanach, łąkach i tak jak w przypadku tej sesji – na przydrożach. Spotkamy go w lipcu i sierpniu. Przyznam, że parę lat temu już nie widywałam tego motyla, kojarzącego się z moim dzieciństwem. Od 2-3 lat znowu cieszę oczy jego widokiem. W tym roku, wyjątkowo licznym. 


Choć z dzieciństwem jeszcze bardziej kojarzy mi się rusałka wierzbowiec, czy pokrzywnik (3-4 dekady temu pospolite, dziś zdecydowanie rzadkie) – to także rusałkę ceik świetnie kojarzę z mazowieckiego pejzażu przeszłości. Mniej zdobna od w.w. z postrzępionymi skrzydłami, przypomina czasem kawałek rudej kory. Motyl ten wydaje rocznie 2 pokolenia, które różnią się od siebie barwą, podobnie jak rusałka żałobnik. Ale nie podejmę się wykazania szczegółów.  


Z lewej strony: przestrojnik trawnik. Bardzo lubię tego stonowanego motyla z wyrazistym malunkiem pawich oczek. Warto wiedzieć, że na przednim skrzydle samica ma ich 3, a faceci 2. Ten egzemplarz jednak konsekwentnie nie chciał ujawnić swojej tożsamości płciowej. Niebinarny? 😉


Z prawej: strzępotek ruczajnik – niezmienne jeden z najpopularniejszych polskich motyli i co tu wiele mówić: najmniej efektowny. Jak na swój gatunek, nie zalicza się do płochliwych zwierząt, zatem czy go lubimy, czy nie – możemy od wiosny do jesieni liczyć na jego towarzystwo. Na środku żeruje przeplatka – prawdopodobnie diamina, ale chyba każdy kto próbuje rozeznać się w motylim świecie, wie, że te stworzenia są do siebie bardzo podobne. Konkurować z nimi mogą tylko dostojki. 

Najniżej zgodnie z motylami żeruje przedstawiciel kózkowatych – prawdopodobnie baldurek pręgowany.

Swoją drogą, muszę kiedyś wybrać się z aparatem specjalnie na te chrząszcze, bo jest ich w moich okolicach całkiem sporo. Niektóre piękne jak małe klejnoty. Nie są płochliwe, więc można śmiało podejść je z macro.

A to: latolistek cytrynek. Pierwszy motyl, który pojawia się w przestrzeni po zimie, nie raz już na początku marca. Osobniki, które spotykamy po przezimowaniu to - samce. Niestety Naturze nie chce się wikłać w iście ludzkie meandry płciowego równouprawnienia… Biologia zdecydowała, że faceci wylatują w świat przed damami…

Te piękne stwory sfotografowałam 6 dni temu, podczas niedzielnej wędrówki do sąsiedniej miejscowości 😊

  


środa, 30 września 2020

Maleńki dinozaur - czyli licząca 3,5 cm jesienna jaszczurka

Po zimnej wiośnie i kapryśnym lecie, jesień odrabia straty. Oczywiście, że nie jest to ten sam rodzaj ciepła, co np. w czerwcu i lipcu, ale nie ma co narzekać. 2-3 zimne dni i 5-6 gorących, słonecznych. Przynajmniej tak było u nas do tej pory... 

Nic dziwnego, że po suchym sierpniu, znów sypnęło grzybami, a na świat przyszły nowe pokolenia: kleszczy (wrrrr...) i jaszczurek :-) 

Ten dzieciak smyrgnął mi wśród poszycia, gdy rozmawiałam przez komórkę. Nie wiem, jak wyglądają trasy Waszych spacerów, ale ja mam takie miejsca w lesie, które muszę przejść sama z własnymi myślami, oraz takie, w których łapię za telefon:

- O, jak się liście przebarwiły!... O, podgrzybek!... O, jaszczurka! - wołam do kawałka plastiku.

Dzięki temu, mój słuchacz/słuchaczka ma transmisję spaceru on-line, a ja poczucie, że nie wędruję sama :-) Kiedy Babcia nie miała już siły przyjeżdżać do mnie na grzyby, zawsze robiłam Jej taką relację. Ale się cieszyła! 





Od pół roku Babcia jest w mojej pamięci i snach. Życie płynie dalej ze swoimi koronawirusami, dyktaturą, zawirowaniami klimatycznymi i maleńkimi stworzeniami, tak małymi, że nawet mech nie jest w stanie ugiąć się pod ich łapkami. 


Trochę wstyd mi było, że tak przedmiotowo potraktowałam to tycie stworzonko, bo w przeciwieństwie do innych jaszczurek, które spotkałam w życiu, (które szły do mnie jak do swojej rodziny), ta nie była zainteresowana relacją z CZŁOWIEKIEM. 




Cóż, człowiek padł z wrażenia, widząc coś tak drobnego. Skojarzenie z pogranicza abstrakcji, ale umaszczenie tego gadziątka przywiodło mi na myśl moją Żywijkę - małe, szarawe, cienkie i z długim ogonkiem ;-)     


poniedziałek, 27 kwietnia 2020

Spotkanie z Zielonym


Nigdy wcześniej, nie widziałam samca jaszczurki zwinki w szacie godowej, choć już tyle lat mieszkam pod lasem. Jaskrawo-zielone barwy, panowie przywdziewają zwyczajowo w maju. To, o czym czytałam, przerosło moje najśmielsze oczekiwania w rzeczywistości...


Gdy kilka dni temu, coś zaszeleściło wśród zeszłorocznych liści, zainteresowana zboczyłam z drogi. Podobnego koloru nie dało się przeoczyć na tle beżów i szarości. Na dobrą sprawę tylko samobójca, mógł się tak odpacykować.


Nie rozumiem zatem, czemu jaszczur pognał przed siebie ekspresowym slalomem, na widok dwunożnego drapieżnika z aparatem. Gdybym chciała go pożreć - z takim make-upem na suchym poszyciu - nie miałby szans na dyskrecję. W promieniach kwietniowego słońca, niemal świecił własnym blaskiem.


W pierwszym momencie, pomyślałam, że gad znalazł się na korze drzewa, które jakiś drwal zaznaczył jaskrawym sprayem do wycinki. Nic bardziej mylącego.
Te obłędne kolory wygenerowała Natura.


Kiedy napatrzyliśmy się na siebie, każde poszło w swoją stronę...
On, szukać wybranki serca, ja - oznak wiosny, która mimo gigantycznej suszy i histerycznych restrykcji związanych z pandemią chińskiego koronawirusa, pleni się spokojnie, nie niepokojona przez człowieka.