Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wisła. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wisła. Pokaż wszystkie posty

sobota, 5 września 2015

Wisła jak wizytówka: POST SCRIPTUM


Tydzień temu, Wisła osiągnęła rekordowy poziom 40 cm. Tym razem wybrałam się na Most Poniatowskiego i zeszłam na plażę, by z tamtego punktu miasta przyjrzeć się wysychającej wizytówce stolicy. 




Ostatnie dni lata, zwabiły na złocisty piach, licznych wypoczywających. I choć temperatura w słońcu zbliżała się do + 40 stopni C, dostrzegłam, że prawie wszyscy mają stopy uwięzione w zakrytych butach. To zapewne stali bywalcy, którzy wiedzą, że oprócz piachu przesypującego się pomiędzy palcami, można znaleźć i takie pozostałości po ludziach:  







Wszelkie odcienie szkła, pety, oraz kapsle. Te ostatnie, wbite w piasek jak barwna mozaika, robią szczególne wrażenie. Oto sztuka nowoczesna! Oto nowoczesny człowiek! Podziwiać spontaniczny efekt, zakrywać oczy i nie widzieć, czy płakać nad naturą niszczoną przez kulturę? Ja z pewnością musiałam omijać, by nie rozpruć sobie stopy w lekkim sandałku…

Przychodziłam tutaj jako studentka. Śmieci było wtedy mniej, bo i ludzi mniej. Także w tym przypadku widać, że przyroda zyskuje tym więcej, im rzadziej ma do czynienia z człowiekiem…    


Na sąsiednich fotografiach, a także pierwszej prezentowanej w tym poście, widzimy sterczące z resztek wody, dawne elementy konstrukcyjne mostu.





poniedziałek, 24 sierpnia 2015

WISŁA jak WIZYTÓWKA


Psuje, nie psuje? Oto pytanie, którym przez lata przerzucają się zwolennicy teorii, uważający, że człowiek ma kolosalny wpływ na zmiany klimatu i przeciwnicy, przekonujący, iż zmieniał się on także bez udziału ludzi. Prawda, być może leży trochę bliżej środka, bo na potwierdzenie obu teorii mamy dowody. Lecz jednego faktu nie sposób obalić: klimat ewoluuje coraz szybciej na niekorzyść wszystkich organizmów ziemskich. Cokolwiek o tym nie mówić, przemysłowa działalność człowieka działa tu jak zabójca. I to zupełnie jawny.
2014 r. dla kilkunastu państw europejskich był najcieplejszym od ponad 500 lat. W tym również dla Polski. Niestety, także czerwiec b.r. był najcieplejszym miesiącem od 136. lat, czyli od momentu, w którym Amerykańska Narodowa Służba Oceaniczna i Meteorologiczna rozpoczęła swoje pomiary. Piekielne temperatury odnotowano w Ameryce Południowej, Australii, części Azji i Europy. Łącznie w Pakistanie i Indiach, fala upałów zabiła przeszło 3000 osób. A wszelkich rekordowych „naj” mamy co roku coraz więcej… Więcej też o tym mówimy - szkoda, że nasze działania są tak mizerne, jak tegoroczny poziom wody Wiśle. W drugiej połowie minionego tygodnia, osiągnął on zaledwie 50 cm.




Poniżej widok z Mostu Gdańskiego:  






Piękna pogoda, dodała barw niewinności naszej burej, zmarnowanej rzece.
Od 2010 r. zebrano znad Wisły 16 ton śmieci! Większość z nich, to ludzka zasługa. Jak to o nas świadczy? I kto nam dał prawo do przerabiania na wielkie wysypisko każdego zakątka globu, dotkniętego stopą człowieka?
Stałam na moście, pełna ambiwalentnych uczuć. Ocalone piękno dzikiego brzegu, tak oszałamiająco pierwotne, kontra zwycięskie piękno odbudowanej stolicy…



W ostatnich dniach, władze Warszawy, na szczęście zintensyfikowały oczyszczanie rzeki, czemu sprzyja rekordowo niski poziom wody. Myślę też, że mają dodatkową motywację do takich higienicznych działań, bowiem co i rusz, na powierzchnię wyłaniają się różne, dziejowe artefakty. Nietypowa sytuacja, ściąga także nad brzeg wysychającej rzeki nie tylko uwagę Konserwatora Zabytków, ale prywatnych poszukiwaczy skarbów. Kto pierwszy, ten lepszy. Grunt, że o rzece wszyscy sobie przypomnieli i jest już nie tylko w centrum stolicy, ale też – zainteresowania.   

A tu już, dla przeciwwagi, zdjęcia z 2010 roku (Most Poniatowskiego). 22 maja, Wisła osiągnęła poziom 780 cm: