wtorek, 17 kwietnia 2018

Były drzewa, został tylko smog... Legionowo - miasto znikającej zieleni. Część 8.


W ostatnim tygodniu lutego, na najbardziej dotkniętym problemem smogu osiedlu przy granicy Legionowa i miejscowości Łajski, odbyło się planowe niszczenie zieleni, zwane szumnie jej "pielęgnacją". O dziwo, ostatnio pieniądze podatników nie szły na ten zbrodniczy proceder. Ale pod koniec lutego br. komuś najwyraźniej zabrakło drewna. Tym razem jednak, drzewa, które wypuściły gałęzie po rzezi sprzed 5. lat, zostały potraktowane jeszcze okrutniej. Wątpię, by tym razem przeżyły zmasowany atak Człowieka...
Ciekawe, jak takie praktyki, mają się do miejskiej walki ze smogiem?















niedziela, 18 lutego 2018

Rzemiosło w randze sztuki


Misterne woskowe figurki i aromatyczne miody o różnych smakach, ale także wielka uważność względem przyrody. Tak można scharakteryzować Urszulę Kaliszewską z Białobieli. Z wykształcenia mgr zarządzania, z powołania pszczelarz od kilku pokoleń. „Potrzeba do tego rzemiosła dużej wytrwałości” – ocenia zdobywczyni m.in. Lauru Marszałka Województwa Mazowieckiego w kategorii produkt tradycyjny za Krupnik Kurpiowski.   


- O pszczołach chyba wie Pani wszystko…
- Pasiekę pszczelą prowadzę wraz z mężem, Andrzejem od 25 lat. Początkowo chciałam mieć tylko własny miód do herbaty. Hodowlą pszczół zajmował się w latach 70-ych mój dziadek, później tata. Należymy do Kurpiowsko-Mazowieckiego Związku Pszczelarzy w Ostrołęce. Mimo tego, chodzimy na kursy i warsztaty, cały czas poszerzamy naszą wiedzę. Uczymy się, szukamy nowości. Zależy nam na zdrowiu pszczół i zadowoleniu klienta. Rokrocznie bierzemy udział w Miodobraniu Kurpiowskim i okolicznościowych kiermaszach. Ale mimo czynnej działalności gospodarczej, nie mamy czasu na stanie po rynkach. Praca z pszczołami nie ogranicza się tylko do lata, jak myśli wiele osób, choć latem jest jej dużo więcej. Gdyby przeliczyć wszystkie nasze godziny pracy, okazałoby się, że pracujemy bez wyjątku 5-6 godzin dziennie. To taka praca całościowa, od listewki w ramce pszczelej do miodu. A do naprawy, odkażenia mamy po każdym sezonie po 500 ramek wizerunek. Podsumowując: latem żyjemy pracą z pszczołami, zimą szykujemy się do nowego sezonu.
- Czy przekazujecie Państwo ten ogrom wiedzy i umiejętności innym?
- Chętnie dzielę się tajnikami warsztatu, ponieważ ja też kiedyś otrzymałam od kogoś te informacje. Własne spostrzeżenia to bardzo ważna rzecz. Jedno, można zrobić na wiele sposobów. Odwiedzamy przedszkola, szkoły podstawowe i licea. Zachęcamy dzieci do pszczelarstwa, bo przecież my sami nie będziemy wieczni. Na szczęście zainteresowanie jest coraz większe. Jesteśmy też zapraszani na przedświąteczne pokazy, prelekcje, warsztaty, na których opowiadamy o pszczołach, prezentujemy wyrób świeczek i figurek.


- Właśnie, figurki. Urzekają detalami. Kiedy wpadła Pani na ten pomysł?
- Kilka lat temu, postanowiłam przeznaczać na te wyroby nadmiar wosku. Co roku kupuję nowe formy silikonowe, które pozwalają uzyskać dokładne wzory. Plastikowe nie nadają się do takich rzeczy. Oczywiście marzą mi się moje własne formy. Chciałabym stworzyć coś samodzielnie. Wtedy byłyby to moje wzory i mój zamysł.  Jednak na razie nie mam na taki projekt czasu.
- Jakim tworzywem twórczym jest wosk?
- Trudnym. Jest kruchy, delikatny. W obróbce cieplnej jest bardzo płynny i gładki, a po ostygnięciu matowieje.






- Zdradzi Pani jak się robi woskowe świece i figurki?
- Trzeba uzbierać min. kilogram wosku. W skrócie wygląda to tak, że podgrzewamy, cedzimy, studzimy i formujemy w walce lub kołacze. Następnie kruszymy go i przekładamy do mniejszego pojemnika. Ponownie podgrzewamy tym razem do temperatury 50 stopni, umieszczamy w formach wielokrotnego użytku i zabezpieczamy. Małe figurki stygną do pół godziny.  
- Co daje Pani największą radość?
- Jak rodziny pszczele przezimują w dobrej kondycji i jest dużo miodu. 





Wywiad ukazał się w "Gazecie Polskiej Codziennie" z dn. 28-29.10.2017r. - "Dodatek Mazowiecki". 

sobota, 10 lutego 2018

Jabłonna chce odszkodowania


Rada gminy Jabłonna, wystąpi do miasta Legionowo o odszkodowanie za koszty jakie poniosła w kampanii informacyjnej: „Lasy w Jabłonnie naturalnie! Nie chcemy zmiany granic gminy Jabłonna”. Legionowo odstąpiło od planów samozwańczej aneksji 900 ha lasów należących do Jabłonny, w dużej mierze dzięki prężnemu oporowi mieszkańców gminy. Taka postawa nie byłaby możliwa, gdyby nie obywatelskie działania zakrojone na szeroką skalę. Banery, ulotki, ankiety i spotkania władz z mieszkańcami, wymagały jednak nakładów finansowych. Radni gminy wystąpią o odszkodowanie do władz Legionowa, które ponoszą odpowiedzialność za całe zamieszanie. Liczą na uzyskanie finansowego zadośćuczynienia za poniesione straty, a całość kwoty chcą przekazać dla Domu Dziecka im. Ojca św. Piusa XI w Chotomowie, który wychowuje osoby niepełnoletnie, pozbawione trwale lub okresowo opieki własnej rodziny. Aktualnie twa liczenie ankiet, które mieszkańcy wypełniali podczas konsultacji społecznych.    

"Gazeta Polska Codzienie" z dn. 9. 02. 2018 - "Dodatek Mazowiecki" 

środa, 7 lutego 2018

Król wśród polskich drapieżników



Zapewne większość Polaków zapytana o to, jaki ptak widnieje w godle Polski, odparłaby, że orzeł. Tymczasem to orłan – bielik olbrzymi, jest wizytówką naszego kraju. Jedyny taki ptak, mieszkający w wolierze warszawskiego ZOO jest podopiecznym „Gazety Polskiej Codziennie”.


Brąz w kolorze gorzkiej czekolady i śnieżna biel, to umaszczenie dorosłego orłana, które ptak uzyskuje ok. 6. roku życia. Nasz podopieczny zaprezentował się w deszczowe południe w całej swej dostojnej krasie. Niestraszny mu był lodowaty wicher ostatnich dni października. Siedział na szczycie konara w swojej wolierze i spoglądał z góry przez cały czas, gdy zadawałam pytania Michałowi Jabłońskiemu, opiekunowi ptaka. Czasem tylko rozkładał lekko skrzydła, mrużąc żółte oczy, kiedy mój rozmówca dawał orłanowi sygnały.
- Ptak ma około dziesięciu lat, co oznacza, że osiągnął dojrzałość płciową i w zasadzie może już połączyć się w parę. Bywa, że pierwsze pary orłany tworzą  jako trzy –czterolatki, ale nie dochodzi wtedy do lęgów.
- Takie młodzieżowe chodzenie?
- Coś w tym rodzaju – odparł opiekun – Orłany są zwierzętami długowiecznymi, dożywają nawet kilkudziesięciu lat. O tym czy i kiedy nasz bielik otrzyma partnerkę, decyduje koordynator gatunku, tak jak w przypadku innych zwierząt w ogrodzie zoologicznym. W naturze jest zagrożony wyginięciem, ze względu na niedostatek pokarmu i wycinkę dużych drzew, w których koronach gniazduje.


A czym żywi się ptak o rozpiętości skrzydeł do 2,5 m? Okazuje się, że podstawą jego pożywienia są gryzonie i ryby.  
- Dostaje świeże karpie, w całości. Kiedyś dostawał żywe, ale ze względu na odwiedzających ogród, otrzymuje teraz martwe ryby. Raz na dwa dni dostaje królika, a także szczury. Okazjonalnie daję mu świnki morskie. Wszystkie gryzonie pochodzą z fermy. Jedzenie kładę mu albo na półkę, albo bezpośrednio na ziemię.  
Podczas naszej rozmowy do woliery zajrzała wrona, nie mogłam więc nie  zapytać  o to, czy inne ptaki nie podjadają podopiecznemu „Gazety Polskiej Codziennie” posiłków.
- Tak, wrony wchodzą czasem i podkradają mu jedzenie nawet spod dzioba. Raz wleciała kaczka, ale to się dla niej źle skończyło – wspomina Michał Jabłoński.     
W naturze orłany przelatują dziesiątki kilometrów, dlatego zaaranżowana woliera, może wydawać się ciasnym miejscem dla niemal metrowego ptaka, którego waga dochodzi do 6 kg., a  samicy do 9 kg. Opiekun bielika olbrzymiego uspokaja, że aktualna woliera i tak jest większa od poprzedniej, a jej mieszkaniec nigdy nie zachorował. Raz tylko miał miejsce incydent z udziałem ptaka, który niefortunnie zawiesił się na ogrodzeniu i nie był w stanie uwolnić łap. Na szczęście ktoś z odwiedzających szybko poinformował o sytuacji i orłan otrzymał pomoc.    
Na zakończenie wizyty u bielika olbrzymiego, chciałam wiedzieć, czy ten duży, dumny ptak z wyrazistym, żółtym dziobem, ma wielu gości w ciągu dnia.
- Zwiedzający wolą ptaki kolorowe, bardziej widoczne  – ocenił opiekun orłana – Ludzi interesuje jak coś się dzieje. A bielik jest taki majestatyczny…        



Tekst ukazał się w "Gazecie Polskiej Codziennie" z dn. 4.11.2017 (nr 1869) - "Dodatek Mazowiecki".

Choć mam mocno mieszane uczucia względem trzymania w Ogrodach Zoologicznych ptaków, zwłaszcza tych latających, nie potrafię oprzeć się podziwowi i szacunkowi wobec równie pięknej istoty. Gdyby nie ogród, nigdy nie miałabym szansy zobaczyć takiego ptaka. Cóż... On zapewne dobrze by sobie poradził bez spotkania ze mną ;-)     

wtorek, 30 stycznia 2018

JABŁONNA ne pozwoli się ograbić


Legionowo, najbardziej zagęszczone miasto w Polsce i jedno z najbardziej zanieczyszczonych w Europie, postanowiło kosztem swojego sąsiada, Jabłonny - aż o 70% zwiększyć własną powierzchnię. W minioną sobotę w siedzibie Ochotniczej Straży Pożarnej w Chotomowie, odbyło się zebranie strategiczne władz Jabłonny z mieszkańcami. 


W ubiegłym tygodniu pisaliśmy o bulwersującej uchwale, mającej na celu przejęcie niemal 900 ha lasów swojego sąsiada, którą z pominięciem konsultacji społecznych, podjęło Legionowo, mogące poszczycić się gęstością zaludnienia 4 tys. os. na km kw. To rekord nie tylko w skali woj. mazowieckiego, ale i całej Polski. Blisko 50% powierzchni gminy Jabłonna, stanowią tereny leśne. Jeśli Legionowo zdobędzie ten obszar, wieś Jabłonna utraci 40% swojego areału. „Nie chcemy zmiany granic gminy Jabłonna” – głosi baner umieszczony na ogrodzeniu OSP przy ul. Partyzantów 27. Lokalni urzędnicy zapewniają, że to dopiero początek kampanii informacyjnej. Jeśli trzeba będzie, mieszkańcy wyrażą swój sprzeciw na ulicach. W sobotni wieczór, na stoliku przy wejściu do sali konferencyjnej OSP, wyłożono listy do podpisania i rozdawano ulotki. „Bogactwo natury – lasy i rezerwaty przyrody, są tym, co wpłynęło na Państwa wybór, wybór miejsca, w którym zechcieliście zamieszkać” – możemy w nich przeczytać.
- Chodzi o zagrabienie naszej gminy, nie ma co się bać tych słów – w ten sposób zaczął zebranie Jarosław Chodorski, wójt Jabłonny - Legionowo, najbardziej zagęszczone miasto, szuka wyjścia by nie tracić bezpowrotnie możliwości urbanizacyjnych, a wszystkie współczynniki urbanizacyjne pokazują, że nie może się już dalej rozwijać. Dlatego zwracam się do państwa z prośbą o rozmowę z rodziną, znajomymi, sąsiadami. Najważniejsze, aby dotrzeć do jak największej liczby mieszkańców. Mamy wsparcie gminy Białołęka, poparcie ze strony Choszczówki i Lasów Państwowych. Roman Smogorzewski (prezydent Legionowa – przyp. red.) twierdzi, że chciałby inwestować w teren. Chce oświetlić drogę, która ma biec przez las. Ale przecież inwestować można na każdym terenie. Nie trzeba do tego zagarniać kawałka sąsiedniej gminy.
- Sprawa jest bardzo poważna – oznajmił radny Mariusz Grzybek – Możemy utracić grunty od strony Choszczówki do Bukowca. To nie będzie pierwszy rozbiór gminy Jabłonna. Co chce uzyskać Legionowo? Bezpośredni dostęp do stolicy. A przecież Legionowo powstało na bazie Gucina, dawnej miejscowości Jabłonny. W 1951 r. Cyrankiewicz ograbił nas na koszt wielkiej Warszawy. Znowu w 1987 r. utraciliśmy 13 ha na rzecz Legionowa. Jabłonna była okradana z najbardziej uprzemysłowionych terenów. Nam pozostawiano pola i łąki. Nie możemy pozwolić na kolejną grabież w 600-lecie powstania gminy.
- Walczmy o utrzymanie zielonych płuc regionu ponad podziałami politycznymi. Lasy nie mają granic, są dla wszystkich – podniosły się głosy mieszkańców z sali.
Kampania informacyjna ma być prowadzona również wśród mieszkańców Legionowa. Urzędnicy zapewniają, że nie jest wymierzona przeciw sąsiadowi, ale dotyczy utrzymania dotychczasowego obszaru Jabłonny.   



Tekst z dnia 15.01.2018. Napisany dla: "Gazeta Polska Codziennie" - nr 1925, "Dodatek Mazowiecki".  

niedziela, 27 sierpnia 2017

KEZO - najnowocześniejsze Centrum Badawcze


Jedną z zalet mojej trudnej pracy jest to, że bywam w miejscach, w których nie bywałabym prawdopodobnie nigdy, wykonując inny zawód... ;-)







KEZO, najnowocześniejsze w Polsce i jedno z najnowocześniejszych w Europie, Centrum Badawcze Polskiej Akademii Nauk, jest zapleczem laboratoryjnym pozwalającym na realizację własnych projektów naukowych.  W miniony piątek zaprezentowało swoje laboratoria tegorocznym finalistom Olimpiady Wiedzy Ekologicznej.   






Centrum Badawcze „Konwersja Energii i Źródła Odnawialne” (KEZO), służy swoją bazą laboratoryjną środowisku naukowemu oraz firmom z całego kraju. Centrum dysponuje bardzo szeroką ofertą z zakresu tematyki odnawialnych źródeł energii. Projekt został współfinansowany przez Unię Europejską ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Mazowieckiego 2007 – 2013. Powstał, jak na inwestycję tego rodzaju - w ekspresowym tempie na malowniczych łąkach, łączących podwarszawskie Legionowo z Jabłonną. Mieszkańcy obu miejscowości bali się, że w ulubionym miejscu spacerów, wyrośnie kolejny supermarket, tymczasem stanęło tu najnowocześniejsze w Polsce i jedno z najnowocześniejszych w Europie Centrum Badawcze Państwowej Akademii Nauk. Koszt budowy i wyposażenia wyniósł ok. 90 mln. zł. Otwarty we wrześniu 2015r. obiekt jest nowatorskim zespołem pięciu laboratoriów, zajmujących się wykorzystaniem energii odnawialnej: Laboratorium Technik Słonecznych, Laboratorium Mikrosiłowni Kogeneracyjnych, Laboratorium Energetyki Wiatrowej, Laboratorium Inżynierii Bezpieczeństwa Energetyki, oraz Zintegrowane Laboratorium Plus Energetyczne.



To ostatnie, będące wizytówką KEZO, dotyczy rozwiązań dla osiedli mieszkalnych i budynków użyteczności publicznej, polegających na produkcji większej ilości energii niż dane obiekty są w stanie zużyć. Centrum jest samowystarczalne pod względem ciepła i energii elektrycznej. Zarządzane za pomocą specjalnego systemu BMS – tzw. system inteligentnego zarządzania budynkiem – unaocznia, jak będą wyglądały inicjatywy energetyczne w przyszłości.        




W miniony piątek, gośćmi KEZO byli uczniowie szkół ponadgimnazjalnych, finaliści XXXII Olimpiady Wiedzy Ekologicznej. W tym roku finał zmagań, odbył się w Serocku nad Zalewem Zegrzyńskim, w dn. 2 – 4 czerwca. Młodzież z całej Polski, mogła obejrzeć min.: unikalną drukarkę 3D do metalu, tunel aerodynamiczny o przekroju 2x2m, służący do badań małych turbin wiatrowych, czy panele fotowoltaiczne, zamontowane na zewnątrz kompleksu.




OWE to najpopularniejsza inicjatywa tego rodzaju w Polsce, zarejestrowana w  Ministerstwie Edukacji Narodowej. Od 13. lat sponsorem strategicznym przedsięwzięcia jest Toyota Motor Poland, dzięki czemu materiały merytoryczne nie dość, że mają perfekcyjną szatę graficzną, to są wysyłane do 3500 szkół ponadgimnazjalnych w całej Polsce. W ponad 60 uczelniach wyższych, umożliwiono wstęp na najbardziej atrakcyjne kierunki, finalistom i laureatom OWE.     

                Wycieczka po Centrum Badawczym, wzbudziła żywe zainteresowanie młodzieży. Pozostaje mieć nadzieję, że przynajmniej niektórzy z nich, będą w przyszłości prowadzili tutaj swoje badania.







Tekst ukazał się w "Gazecie Polskiej Codziennie" nr 1741, 05/06/2017