3 dni po świętach, to ten czas, w którym porządkujemy lodówki i kultywujemy doroczne marnotrawstwo jedzenia. O ile rozumiem, że może przeterminować się porcja sałatki jarzynowej, potrawy o krótkim okresie przydatności do spożycia, o tyle TAKIE marnotrawstwo produktu, który można bez problemu zamrozić, jest czymś niepojętym! To tylko jeden dzień i jedna altana śmietnikowa, oraz kosz przy osiedlowym przystanku - nawet tu swoje miejsce znalazła kromka chleba. Najsmutniejszy był jednak dla mnie widok całej zafoliowanej pokrojonej bułki. Ile wody potrzebowało zboże, żeby wyrosnąć, ile energii elektrycznej, wymagała produkcja tych bochenków. O pracy ludzkiej nawet nie wspomnę. Wyhodowali, upiekli, tylko po to, by... wyrzucić.
czwartek, 1 maja 2025
niedziela, 6 kwietnia 2025
KARYGODNY szczyt bezmyślności!
Takie tlące się ognisko znalazłam 23 marca na brzegu lasu, gdy na moment wyszłam do sklepu na sąsiednim osiedlu. Alejką przejechała para rowerzystów, chodnikiem vis a vis przeszła rodzina z psem i nikogo nie zainteresowała charakterystyczna woń spalenizny.
Choć nie miałam wiele czasu, zaczęłam rozglądać się z lękiem i szybko zlokalizowałam przyczynę. Zneutralizowałam to coś błyskawicznie, a tlące się resztki wrzuciłam do kanałku, schodząc na sam jego brzeg i ryzykując kąpiel. Ale przy tym porywistym wietrze i suszy, mogło za chwilę dojść do tragedii! Pierwszy raz spotkałam się z czymś takim, a po lasach chodzę prawie codziennie od 15 lat. Czyżby i tutaj dotarł seryjny podpalacz, czy aż tak kogoś odmóżdżyło?sobota, 27 stycznia 2024
Śmieci, śmieci, śmieci 2023
Minęło już 10 lat, odkąd rozpoczęłam dokumentację zjawisk ekologiczno-społecznych na tym blogu... W ostatnim czasie poprzestałam wyłącznie na prywatnym archiwum i sporadycznych tekstach prasowych, ze względu na znikome zainteresowanie w.w. Choć ten osobliwy zbiór, nigdy nie miał szerokiego audytorium. Na szczęście? 😉
Pretekstem do stworzenia tego miejsca w przestrzeni wirtualnej, były wątpliwe plony moich codziennych spacerów - czyli nielegalne, ale nieoficjalnie akceptowane - mini wysypiska łącznych i leśnych śmieci. Częściej jednak, zwykłe spontaniczne złe nawyki: tu puszka, tam trzy butelki po towarzyskiej libacji. Dobrze, jeśli nie potłuczone i nie stanowiące zagrożenia dla spacerowiczów i zwierząt.
W 2023 r. jak zwykle Królową/Królem mazowieckich, a może i polskich wysypisk!!!, było podwarszawskie Legionowo - z roku na rok bardziej degradujące swoje zasoby przyrodnicze.
Niestety, leśne śmieci znalazłam również w nieodległym Wieliszewie, ale to tylko ułamek tragedii legionowskiej.
Moje marzenia na 2024 rok? Czyste polskie lasy i łąki. Odpowiedzialni, empatyczni użytkownicy przyrody. 💓
czwartek, 17 lutego 2022
Po co Człowiekowi KOT?
W Dniu Kota, chyba warto zadać sobie to pytanie… Te kilkukilogramowe drapieżniki od czasu Starożytnego Egiptu, podbiły serca jednostki ludzkiej. Kochali je faraonowie, królowie, osobistości świata szeroko pojętej kultury i polityki (przy okazji zareklamuję, choć nikt mi za to nie zapłaci – książkę pt.” SŁAWNE KOTY i ich ludzie” autorstwa Heike Reinecke oraz Andreasa Schliepera), a także MY, zwykli dwunożni mieszkańcy Ziemi.
Dane wyłaniające się z badań opisujących 2020r. mogą znokautować wrogów mruczących istot.
W Polsce jest aż 6 800 000 kotów. Mimo że ich popularność rośnie, w naszej
części Europy wciąż przeważają posiadacze szczekających przyjaciół człowieka.
Tym bardziej robi się smutno, gdy czytamy artykuły ultra-lewicowych
ekologów: że koty wymordowały 33 gatunki innych zwierząt i podobnie jak psy jedzą
zbyt dużo mięsa, puszczając przy tym hmmm…. trujące Ziemię bąki.
Kolejne interpretacje są jeszcze bardziej żałosne. Karmy dla kotów sprzedajemy w plastikowych opakowaniach… Baaaa, no przecież to jest totalna egzotyka. Plastik, żywność… szukać z latarką.
Oczywiście w tym uzależnionym od kapitału świecie, nikomu
nie odbieram prawa do „własnych” wniosków. Dziwi jednak, że pochodzą one z ust
ludzi, którzy sympatyzują z dzikami w miastach, czy walką o powiększenie
populacji lwów, wilków, niedźwiedzi…
Abstrahując od polityki, powracam do pytania: Po co człowiekowi KOT?
Po pierwsze – do kochania! 😊 W rzeczywistości, w której ludzie coraz częściej nie potrafią ze sobą rozmawiać, nie wspominając już o nawiązywaniu trwałych relacji – kot/pies – może podarować nam bezinteresowną miłość.
A, że w przypływie złego humoru, lulnie do kapci, zeżre ukochaną trzykrotkę, z ciekawości zwiedzając regał niczym Tatry, zepchnie łapką 100-letnią filiżankę po babuni, albo z suszącej się parasolki zrobi sobie legowisko, lub plac zabaw: WYBACZMY!
czwartek, 30 grudnia 2021
Poświąteczne śmieci
Taki oto obrazek powitał mnie na Osiedlu, gdy w II dzień Świąt Bożego Narodzenia wyszłam na krótki, przedwieczorny spacer pooddychać mroźną zimą...
I co z tego, że nawet u nas na prowincji, mieszkańcy wreszcie nauczyli się segregować śmieci? W praktyce przekłada się to na podobne sceny nie tylko od święta. Powód?
Odpowiednie służby zbyt rzadko przyjeżdżają po odpady. Koniec końców, irytacja miażdży dyscyplinę i ekologiczne przekonania. Gdy właściwe pojemniki są już zapełnione - zdesperowani segregatorzy, stawiają w bezsilności systematycznie uzupełniany worek gdzie popadnie. Bardziej cierpliwi - w tym za przeproszeniem ja - upychają zawartość do podpisanej komory.
Tymczasem coś mi się leje po spodniach, coś z hukiem toczy po chodniku. Z ust wyrywa się: "Jasna cholera!" lub "Po kiego groma to wszystko?!"
Zwłaszcza, że opłaty za wywóz śmieci, tak, czy siak, są coraz wyższe.
wtorek, 15 czerwca 2021
Zielone Hospicjum - część 2
Co słychać u bohaterów poprzedniego posta? Jak się czują?
KWITNĄCO! 😀
Gerbera wreszcie odwdzięcza się pełnowartościowym kwieciem,
a po fuksji już w ogóle nie znać traumatycznych przeżyć:
Choć nie jest przyjęte, by przesadzać rośliny z kwiatostanami w rozkwicie, tu już nie da rady inaczej! Ten marny, plastikowy kubeczek
to zdecydowanie zbyt mały lokal dla zielonego życia.
W międzyczasie nabyłam jeszcze petunię - szczęśliwie tylko zwiędniętą, zatem nie musiałam się wysilać, by przywrócić ją do stanu egzystencji.
Ufff. Przesuszone petunie i surfinie to szczególnie ciężkie przypadki do reanimacji. Nawet dla doświadczonego i cierpliwego ogrodnika.
Znacznie lepiej wygląda sprawa ratowania niecierpków. Te rośliny bez jednego wodnego posiłku, więdną błyskawicznie, ale też są bardzo żywotne. Podlane - powstają w ciągu kilku/kilkunastu godzin. Tak było na szczęście i w tej sytuacji:
I jeszcze mój spożywczy bonus. Przykład jak ławo hoduje się warzywa w loggi. Tak, Drodzy Czytelnicy. Ogród nie jest koniecznością, by mieć własne, smaczne dodatki do kanapek 😀
Tu - sałata liściasta zwycięża w walce o miejscówkę z rukolą i koperkiem,
ale gdy tylko przerwałam liście sałaty, rukola wystrzeliła w górę z wdzięcznością.
Teraz porównanie krzewów pomidorów. Po raz pierwszy zrobiłam rozsadę BETALUX (opakowanie głosi: pomidor karłowy).
W skrzyni, to może on i jest nieduży, ale gdy dostał donicę wielkości wiadra - poczuł się jak w gruncie... właśnie przerasta stół :-) Mam nadzieję, że jego para pójdzie nie tylko w pędy i liście, ale także w owoce. Póki co, kwitnie jakby dano mu 500 +. Poinformuję Was o efektach jego wysiłków.
środa, 2 czerwca 2021
Zielone Hospicjum - część 1
Minął ten czas, że z entuzjazmem podchodziłam do wszystkich ekologicznych wymuszeń stosowanych na przeciętnym obywatelu. Dziś z uwagą analizuję narzucane nam rozwiązania. I wyłaniające się z nich niejednokrotnie - niekonsekwencje.
Weźmy pod przysłowiową lupę np. sadzonki kwiatów sprzedawane w supermarketach. By wyhodować jedną, potrzebne są dziesiątki jeśli nie setki litrów wody. Nie wspominając już o: energii, (bo przecież rzadko są podlewane ręcznie), a także czasie i wysiłkowi hodowców/pracowników, którzy zajmują się produkcją takiej rośliny. I wreszcie trafia ona do sklepu wielkopowierzchniowego. Tego samego, który w myśl ochrony Ziemi nie pozwoli nam zapakować 1 cebuli w cienką, plastikową torebkę, za to chętnie sprzedaje sery czy wędliny w grubej folii. Ale przemilczmy to w tym poście.
Tajemnicą poliszynela jest fakt, że bardzo często im bogatsza sieć, tym mniej płaci pracownikom i więcej od nich wymaga. Trudno się więc dziwić, że rośliny stojące na wózkach i paletach, nie raz i tydzień nie widzą wody.
Nazajutrz...
2 miesiące później...
A gdy już ktoś dostrzeże, że wszystkie zwiędły wtedy bardzo szczodrze próbuje naprawić zaniedbanie. W efekcie tego zamiast pomóc roślinie, nieumyślnie przyspiesza jej zgon. Kierownikowi sklepu nie pozostaje już nic innego, jak próba sprzedaży tych zielonych zwłok za symboliczną kwotę. Doświadczonemu ogrodnikowi łatwo ocenić, które z zamęczonych sadzonek jeszcze rokują, dlatego ja już kolejny rok "odchuchałam" wiele takich roślinnych bytów.




